Lokaj westchnął głęboko.

latach. Nagle koszty zaczeły przewy¿szac przychody. Sama
spojrzała w strone hotelu i strzasneła wode z parasola. Jej jasne
- Będzie pan jadł tam? - zapytała Lydia. W jej głosie czuło się pretensję. Musiało to mieć coś wspólnego z
- Została ukradziona.
pojechać z tobą.
kobiete z wielkim parasolem.
poprowadziła je nieoświetlonym korytarzem do tylnych drzwi. Chociaż stalowe podkowy głośno stukały o beton,
odró¿nic. To wszystko było chore.
jakis powód, ale... - Poczuła, jak krew w jej ¿yłach nagle
nerwowej. Ojciec był dla niej jedynym ogniwem łączącym ją z jej dzieckiem. - Proszę... - Dławiła się ze
- Przykro mi, ¿e cie rozczarowałem.
- Nie sądziłem, że w ogóle jakieś mam.
W ciagu kilku ostatnich dni, na przemian tracac i
gdy pędziła do domu na złamanie karku, bo była spóźniona, a on kazał jej zjechać na pobocze. Z poważną, surową

że wpadnę do Vermontu tylko na dzień lub dwa, a nie na

Najwy¿szy czas - mruczał, wracajac do salonu.
Paterno.
waliło jak tam-tam. Przeszedł przez korytarz i wyjął ze spiżami swoją ulubioną, dużą latarkę. - Wychodzę -

Eugenia zagwizdała na Coco i ruszyła do windy, zostawiajac

starała się nie zwracać na to uwagi. Ani na
szczęście nie zależy tylko od pieniędzy.
Przyjrzała mu się uważnie.

się w jej umyśle obrazy kobiety, która ją urodziła, zapewne pochodziły z oglądanych przez nią fotografii, kilku

Serce zabiło jej niespokojnie. Spodziewała
Minęło tyle czasu, a ona wciąż nie była zdolna do działania,
Chciałbym mieć z tobą dzieci.